niedziela, 27 maja 2012

Juwenalia Śląskie

"Juwenalia, juwenalia, kto nie pije..." itd. Słynne hasło dało mi wczoraj solidnie w kość. Dawno nigdzie nie wychodziłem aby się pobawić. Pewne ostatnie wydarzenia spowodowały to, że częściej musiałem zostać w domu. Wczoraj jednak nadarzyła się okazja aby wyskoczyć na wieczór i spotkać się z grupą dawno nie widzianych znajomych. Wybraliśmy się na "Juwenalia Śląskie" a raczej na jeden koncert z tych juwenaliów. Niestety, ale organizatorzy chyba nie dysponowali zbyt dużym budżetem i na więcej ciekawych gwiazd nie było ich stać. 
Spotkanie przebiegło w miłej atmosferze na płycie lotniska Muchowiec, pod lądującymi nad naszymi głowami samolotami. Fajne przeżycie, gdy pijesz browarek a nad tobą ląduje sobie dwupłatowiec. Fajny widok musiał mieć pilot.
Później koncert. Kolejny koncert Comy w moim życiu. Już nawet nie liczę ile ich było. Ten wczorajszy jednak mógłbym traktować tak jakby się nie odbył. Tutaj organizator zawalił po raz drugi. Zamiast zorganizować koncerty tak jak zawsze na terenach zielonych lotniska to przeniósł scenę do parku. Ilość ludzi na metrze kwadratowym spowodowała taki ścisk, że nie dało się wytrzymać. Dodatkowo pod samą sceną wysypano tony piasku i w pewnym momencie najadłem się go tyle, że miałem już serdecznie dosyć jakiejkolwiek zabawy. Wróciłem pod prawie samo wyjście z obiektu a tam... nie było niestety za dużo słychać :( 
Jednakże zadowolony mimo wszystko byłem, bo spotkałem się z ludźmi na których mogę polegać w każdej sytuacji. Dziękuję! Do następnego.

piątek, 20 kwietnia 2012

Rojek -> Kowalonek

Dziś o 16 w polskich mediach gruchnęła wiadomość o tym, że z zespołu Myslovitz odszedł założyciel, wokalista, frontman Artur Rojek. 

Kto zna historię zespołu, interesował się tym co się dzieje w środku to od dawna wiedział, że nie jest dobrze i, że prędzej zespół zakończy działalność niż nagra nowy krążek. Z tego też powodu, nie lada zaskoczeniem dla mnie był album z maja 2011. Myslovitz znowu razem i z dobrymi kawałkami, chłopaki zadowoleni, mówiący o ponownej chemii i chęci współpracy. Niestety albo i stety były to tylko puste słowa.
Już na koncercie w Opolu, we wrześniu 2011 było wyraźnie widać, że ten zespół to maszynka do zarabiania pieniędzy a nie pięciu chłopaków, którzy chcą współpracować. 


Do myślenia dał mi też felieton Przemka Myszora do ostatniego "Teraz Rocka", w którym bardzo ostro rozprawił się z dyktaturą Rojka w zespole.

Dzisiaj wszystko zrozumiałem, układanka sama się ułożyła. Myslovitz takie jakie znamy już nie istnieje. Pozostało 4 gości i dochodzi jeden nowy. Nowy, ale mający u mnie duży kredyt zaufania. Michał Kowalonek bo o nim mowa jest głosem poznańskiego zespołu Snowman, zespołu który znam z Eska Rock i może z 3 kawałków. Mimo wszystko jednak mi się podoba. Podoba mi się styl, barwa i uważam, że pasuje do nowej twarzy Myslo. 

O ile do tego momentu wszystko jest okej, to niestety muszę napisać też, że bardzo nie podoba mi się reakcja ludzi mieniących się fanami zespołu. Wszyscy wieszają psy, na tym co się stało. Na Facebooku leje się tyle jadu, że aż przykro się to czyta. Mam jednak nadzieję, że to jedynie tak "na gorąco" i jutro oraz w kolejnych dniach, te osoby zrozumieją co się dzisiaj stało. 
Mam nadzieję, że za 10 lat będą dziękować, że ten zespół dzisiaj się jednak nie rozpadł.

A Rojek? Rojek jeszcze nie raz zagra z Myslovitz jako gość specjalny.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Decyzje

Siedząc wczoraj wieczorem w domu pomyślałem, że wreszcie należy wprowadzić pewne zmiany do swojego życia. Dzisiaj w pracy utwierdziłem się w tym przekonaniu i w sumie już zdążyłem poczynić pewne kroki ku temu aby było jeszcze lepiej niż jest. Sam jestem ciekaw co z tego wszystkiego tak naprawdę wyjdzie i gdzie będę za rok od dzisiejszej notki.
Najciekawsze jest to, że z każdym rokiem od momentu powrotu z Irlandii jest coraz lepiej. Jeszcze nie było tak, abym musiał zrobić krok wstecz. Teraz dojrzałem do podjęcia kolejnych ważnych decyzji i mam nadzieję, że ponownie wyjdzie to na plus.

Kolejny krok już w środę. Egzamin na prawo jazdy. Jak go zdam to sporo spraw stanie się prostszych i bieg pewnych spraw też się przyspieszy. 

No to trzymać kciuki :)

niedziela, 26 lutego 2012

L.Stadt w Tarnowskich Górach

Wczoraj wybyłem na koncert, koncert znajomych z Łodzi. Przyjechali, pograli i pojechali...

Koncert bardzo udany, klub malutki, scena jeszcze mniejsza, ale najważniejsze, że dopisała publika i sam zespół. Setlista zróżnicowana i ze względu na "długość" kawałków zostało zagranych ich chyba około 20.
Poniżej jeden z filmików jaki udało mi się nakręcić podczas koncertu:



A już za tydzień koncercik w Leśniczówce w Chorzowie. Can't wait!

wtorek, 21 lutego 2012

Wizyta u lekarza

Już raz tutaj na blogu pisałem o moich przygodach z polską służbą zdrowia. Wtedy, pisałem o badaniach lekarskich potrzebnych do pracy, dzisiaj natomiast opisać muszę historię wczorajszą, gdy udałem się do przychodni, gdyż się czymś zatrułem.

Od stycznia 2010 z przerwą na 4 miesiące, mieszkam na Śląsku. Przemeldowałem się jednak dopiero po utwierdzeniu się w przekonaniu, że zostanę tu na dłuższy czas. Nowy dowód dostałem na początku stycznia i trzeba było zacząć wędrówkę po wszystkich możliwych urzędach, aby owe dane pozmieniać. 
Najdłużej zeszła zmiana Funduszu Zdrowia (kiedyś Kasa Chorych). Okazało się, że zmiana jest aktywna dopiero od następnego miesiąca kalendarzowego, czyli w tym wypadku od lutego. Dodatkowo w województwie śląskim obowiązuje "Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego".

Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego
Rozwiązanie genialne w swojej prostocie. Cała twoja historia choroby oraz wszystkie dane na małym plastiku. Na tę kartę jednak trzeba czekać całe 3 tygodnie, także ja jej jeszcze nie mam.
Traf chciał, że w ostatni weekend złapało mnie jakieś choróbsko. Ciągłe wycieczki do łazienki i gorączka. Nie zastanawiając się długo w poniedziałek udałem się do lekarza w celu zdiagnozowania problemu i pozbycia się intruza z organizmu. I się zaczeło...

Okazało się, że nie mam przyznanego lekarza pierwszego kontaktu. W łódzkim funduszu już nie istnieje a w śląskim jeszcze się nie zarejestrowałem do końca. Czas rejestracji: 72 godziny! No tak, tyle, że chory jestem teraz i nie mam czasu czekać 72 godziny aż zacznę widnieć w ich ewidencji.
Na szczęście, w rejestracji była w miarę ogarnięta Pani, która chyba skumała idiotyzm całej sytuacji i po szybkiej konsultacji z lekarzem, stanęło na tym, że zostanę przyjęty ale karta choroby oraz wszystkie dane zostaną wprowadzone nie wcześniej niż po 72 godzinach od wizyty. No ale tu pojawia się kolejny problem. Apteka. Jak tu wypisać receptę jak na Śląsku wszystko jest podłączone do systemu? Polak potrafi obejść wszystko i recepta została też odpowiednio wypisana!

Ja jestem jedynie ciekaw jak do tego wszystkiego jednak podejdzie ZUS w przypadku mojego L4. Tutaj dat już nie można było poprzekręcać.

Coś czuję, że to jeszcze nie koniec niespodzianek spowodowanych przez wirus.


czwartek, 16 lutego 2012

LP3 na YouTube

Spokojnie dzień po dniu przez ostatnie parę miesięcy, na tyle na ile pozwalał czas aktualizowałem sobie playlisty na kanale YouTube. Chciałem stworzyć coś na zasadzie listy moich ulubionych kawałków z danego rocznika. Jako, że mój gust jest mocno zbieżny z trendami na Liście Przebojów Programu Trzeciego, to za punkt wyjścia wziąłem ichniejsze notowania, które można znaleźć tutaj.

Spokojnie rok po roku dodawałem "nowości" do playlisty, słuchając kawałków w całości, aż przedwczoraj dojechałem do ostatniego notowania. Teraz już tydzień w tydzień mogę sobie dodawać parę kawałków do playlisty i myślę, że za jakiś czas powstanie bardzo fajne archiwum.

Wszystkie roczniki można znaleźć tu.

niedziela, 12 lutego 2012

Zmiany w wyglądzie oraz poremontowa notka

Zmieniłem lekko wygląd. Tamten czarny był za smutny i tylko oczy mnie bolały jak tu wchodziłem, a co za tym idzie nie chciało mi się nic pisać. Dzisiaj z nudów posprawdzałem jakieś jasne podstawowe szablony i powstało to co powstało. Powinno być dobre i na dłuższy czas.

Kończę pierwszą część remontu domu. Pierwsza łazienka już zakończona, teraz pozostała już tylko kuchnia oraz salon. Dwa ostatnie pomieszczenia wymalowane, wypłytkowane oraz wypanelowane. Sprzęty kuchenne zakupione, szafa przejściowa też. Panowie od mebli na wymiar mają termin na 27 luty, więc pozostało mi tylko spokojnie czekać.

Zdjęcia się pojawią jak wszystko będzie zakończone, oraz zaktualizuję Picasę, a jest trochę albumów z paru imprez do wrzucenia.